Język polski - 130 godzin zajęć

Komentarz do matury 2016

poziom podstawowy

   

 

 

poziom ROZSZERZONY

 


 

Komentarz do matury 2015

poziom podstawowy

Hurrra!!!

Mam nadzieję, że tak właśnie zakrzyknęli moi Słuchacze, przeczytawszy tegoroczny temat rozprawki. Wolna wola, wolne wybory, koncepcja ludzkiego życia, wszelkie determinacje ludzkiego losu...to zagadnienia, które rozważaliśmy od pierwszego do ostatniego spotkania. Nawet podany fragment "Lalki" analizowaliśmy w kontekście literatury i filozofii epoki pozytywizmu, zwracając uwagę na teorię organicyzmu, utylitaryzmu i zależności człowieka od różnych czynników zewnętrznych. Z całością powieści Prusa uczniowie poradzili sobie na pewno bez trudu, bo i w szkole, i na naszych kursach omawialiśmy te lekturę aż do znudzenia i to w różnych aspektach.Innych tekstów kultury, w których występuje podany w temacie problem, jest tak dużo, że każdy mógł sobie wybrać to, co najlepiej zna i rozumie.

Wiersz do interpretacji nie był już tak prosty, zwłaszcza dla młodego człowieka. Poza tym uczniowie nie lubią analizować utworów poetów, których nie znają, a o Elizabeth Bishop z całą pewnością nigdy nawet nie słyszeli. To nie był dobry wybór tekstu na maturę na poziomie podstawowym i mam nadzieję, że moi Słuchacze tego tematu nie pisali.

Natomiast jeśli chodzi o test maturalny, to oceniam go jako dosyć typowy i średnio trudny. Ćwiczyliśmy wielokrotnie podobne zadania, uczyliśmy się pisać streszczenia różnych tekstów, a definicję manipulacji językowej prof. Bralczyka nawet podyktowałam. Mam więc nadzieję, że moi Kursanci dali sobie radę z większością pytań.

Za wszystkich trzymam kciuki, pozdrawiam i liczę na życzliwą pamięć.

 

Bożena Wiśniewska


Komentarz do matury 2015 - drugi
poziom podstawowy


Komentarz do matury 2015
poziom rozszerzony


Komentarz do matury 2014

poziom podstawowy

Ufff!

Znowu jestem zadowolona, że ciężka praca moja i moich słuchaczy nie poszła na marne. Tegoroczne tematy maturalne oceniam jako bardzo łatwe, a przynajmniej nietrudne, do napisania których kursanci byli dobrze przygotowani.

Nietrudne, bo typowe, prosto i jasno sformułowane, wymagające przede wszystkim umiejętności analizowania podanych fragmentów prozy lub dramatu bez konieczności nawet odwoływania się do całości utworów, chociaż oczywiście znajomość utworów jak zwykle nie przeszkadza, jest potrzebna i bardzo cenna, żeby nie odczytywać błędnie podanych tekstów i właściwie charakteryzować uczucia, poglądy i postawy bohaterów.

O naszych słuchaczy jestem spokojna. Zdadzą! Część z pewnością bardzo dobrze, powyżej 80% ale wszystcy na pewno powyżej 50%. Ten typ wypracowań ćwiczony był na każdych zajęciach. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że moi kursanci pamiętali o wszystkich radach, tak jakbym siedziała  w butonierce czy innej kieszonce i szeptała im do uszka, co najpierw i po kolei powinni zrobić (!):

  • po pierwsze właściwie zrozumieć temat
  • zrobić plan wypracowania
  • następnie przeczytać tekst bardzo wnikliwie i podkreślić słowa znaczące
  • no a pisząc pracę: wstępnie rozpoznać fragmenty, podsumować zgodnie z tematem i najważniejsze-nie streszczać!!! a analizować i problematyzować, itd.itd.itd...

 

Obiecywali, że będą pamiętać.

Potop powtórzyliśmy bardzo dokładnie i pisaliśmy wspólnie aż 4 wypracowania w/g standardów maturalnych. Intuicja mnie nie zawiodła i nawet na próbnej maturze dałam temat z tej właśnie lektury.

A Wesele?...Powiem krótko: na zajęciach analizowaliśmy ten sam fragment i to pod kątem podobnego tematu.


Test-czytanie tekstu ze zrozumieniem również oceniam pozytywnie jako dosyć łatwy. Sam tekst w lekturze bardzo przyjemny, bo o miłości. Pytania typowe, czytelnie sformułowane. Rozwiązywanie tego typu testów ćwiczyliśmy nie tylko na każdych zajęciach planowych, ale również dodatkowo na konsultacjach. Słuchacze bardzo lubili ten rodzaj pracy i robili znaczące postępy; niektórzy na próbnej maturze dostali nawet 100%punktów.


Trzymam kciuki za jak najlepsze wyniki.

Pozdrawiam wszystkich byłych i przyszłych Słuchaczy.

Bożena



Komentarz do matury 2014
poziom rozszerzony

Tegoroczna matura z języka polskiego na poziomie rozszerzonym nie powinna zaskoczyć kursantów ani stopniem trudności, ani stawianymi im wymaganiami, które miały charakter standardowy. Dotyczyła bowiem ćwiczonej na kursie umiejętności analizy i interpretacji utworów pod kątem sposobów kreacji obrazów literackich oraz  ich zestawiania. Ponadto na zajęciach był analizowany fragment „Sierpnia” Schultza, co było dodatkowym ułatwieniem podczas egzaminu.

Mierząc się z pierwszym tematem, uczniowie musieli opisać miłość we fragmentach utworów „Don Kichota z La Manchy” Cervantesa i „Romea i Julii” Williama Szekspira. Choć są to tekst powstałe w tym samym czasie, inaczej przedstawiają to najważniejsze dla literatury uczucie.
W wypowiedzi kochanka, z utworu Cervantesa, miłość wydaje się być nieodwzajemniona. To stan przynoszący ból i cierpienie, których źródłem jest zazdrość. Staje się uczuciem destrukcyjnym, rodzi gniew, rozpacz, żal, lęk, podejrzenia. Nazywana „jadem” i „trucizną” niszczy zazdrosnego kochanka, skazując go na męki równe tym piekielnym. Jedynym ukojeniem dla zrozpaczonego mężczyzny zdaje się być samobójcza śmierć.

Utwór ma charakter apostroficzny. Podmiot liryczny najpierw  zwraca się do ukochanej z pełnym pretensji oskarżeniem o skazanie go na cierpienie z powodu rozstania. Zarzuca dziewczynie okrucieństwo, czyni ją odpowiedzialną  za tę dramatyczną i emocjonalną pieśń. Następnie o pomoc w wyrażeniu uczuć prosi ptaki (puszczyki, sowy, sępy, kruki), drapieżne zwierzęta, żywioły, a nawet piekło. Przywoływane obrazy budzą przerażenie i grozę. Ich antropomorfizacja i hiperbolizacja, a także obecne w ich kreacji wyrazy dźwiękonaśladowcze („jęk”, „wycie”, „huk”, „grzmot”), szeregi aliteracji (np. „wściekłych wichrów wycie”), obrazowe epitety (np. „ryk straszny, złowrogi”), peryfrazy (np.  „posłańcy nieszczęścia, „rodzie potworów zażarty”), wyliczenia,( itd.) potęgują napięcie, budują atmosferę szaleństwa, wyrażają apogeum żalu i rozpaczy kochanka. Ostatnia apostrofa jest prośbą o śmierć skierowaną do peryfrastycznie opisanej zazdrości (to: „najtkliwszej miłości ciemięzca nieczuły”).

Samotność staje się dla podmiotu mówiącego  symbolicznym „grobem”. Stan, w którym się znajduje nazywa „walką” pozbawioną „nadziei”. Wyraz ten w drugiej, skupionej na nadawcy części utworu pojawia się aż cztery razy, podkreślając dramatyzm sytuacji  i zbliżając mężczyznę do decyzji o śmierci. Ekspresję uczuć zranionego kochanka podkreślają wykrzyknienia („Ach”, „O”),liczne zdania wykrzyknikowe, pytania retoryczne. Na gwałtowność emocji wpływają również obrazowe metafory, powtórzenia, wyliczenia, hiperbole (np. „tysiąca rządów męki znoszę”).

Utwór charakteryzuje regularna budowa stroficzna i rymy, jest napisany trzynastozgłoskowcem, co wpływa na jego melodyjność.

Fragment dramatu Szekspira odwołuje się do „sceny balkonowej”, kiedy pod osłoną nocy Romeo i Julia wyznają sobie miłość. To uczucie odwzajemnione, czyste i szczere, silniejsze od przeciwności losu (skłócenie rodów). Choć jest zakazane, uskrzydla i daje nadzieję na przyszłość. Rodzi odwagę w walce z nieprzychylnymi kochankom okolicznościami. To miłość duchowa, nadprzyrodzona, od pierwszego spojrzenia, gwałtowna, romantyczna i nieracjonalna. Kochankowie nie tylko idealizują uczucie, ale również swój obraz. W wypowiedzi Romea Julia jest obiektem totalnego uwielbienia. Zostaje porównana do słońca, a jej oczy do gwiazd, które są  „najjaśniejsze, najpiękniejsze (…) z całego nieba” (hiperbolizacja). Piękno Julii zostało zestawione z pięknem natury, która nie jest w stanie oddać urody dziewczyny (ciekawy koncept). Pełną egzaltacji wypowiedź Romea rozpoczyna apostrofa do Julii – słońca, aby wzeszło i zastąpiło księżyc (lunę). Symbolika ciał niebieskich  i nieba uwzniośla obraz kochanki. Jej postać dodatkowo ulega sakralizacji poprzez metaforyczne porównanie do anioła („lotny goniec niebios”). Romeo nazywa Julię „klejnotem”, co dopełnia  apoteozy ukochanej. Dla Romea miłość jest celem istnienia. Ulega personifikacji, staje się życiowym przewodnikiem.

Obraz Romea w oczach Julii jest bardziej racjonalny, choć też idealizowany (peryfraza - „uroczy przedmiot mych uwielbień”). Dziewczyna w obawie przed  „wiarołomstwem mężczyzn” oczekuje przysięgi od kochanka „na samego siebie”. Dla niej wierność w miłości jest czymś najważniejszym. Jest pewna swego uczucia i nie chce się rozczarować stanem zrodzonym tak nieoczekiwanie. Wypowiedź dziewczyny ma charakter bardzo emocjonalny. Składają się na nią pytania retoryczne, wykrzyknienia, apostrofy wyrażające skalę uczuć  młodej kochanki. Towarzyszy jej niepewność wynikająca z niedojrzałości (obawa o „podbój zbyt łatwy”), ale i nadzieja na wielką miłość. 
W utworze warto zwrócić uwagę na symbol muru. Dzieli on zwaśnione rody, ale jest do pokonania przez siłę uczucia.

W podsumowaniu trzeba wskazać na odmienne obrazy miłości: nieszczęśliwą, zrodzoną z zazdrości i szczęśliwą, opartą na zaufaniu kochanków. W obu utworach miłość jest uczuciem silnym, wzbudza olbrzymie emocje, ma przebieg dramatyczny.

Drugi temat koncentrował uwagę maturzystów na  przestrzeni miasta, sposobie jej literackiej kreacji oraz funkcji, jaką pełni w utworach. Jako że fragment „Sierpnia” Schultza został (szczęśliwie) szczegółowo zinterpretowany na zajęciach, nie zostanie mu poświęcone osobne omówienie.  

W dygresyjnym fragmencie „Złego” L. Tyrmanda pojawia się na prawach symbolu miasta „brama warszawska”. Sygnalizuje przestrzeń zwyczajną, znajomą, która ulega  apoteozie, urasta do rangi syntezy stolicy i losu jej mieszkańców. Jest jak dachy Paryża – „architektonicznym szczegółem”, czyli swoistym „znakiem wodnym” z jednej strony, z drugiej, inspiracją dla literatury i sztuki (nawet z jej wątpliwej urody architektonicznym kiczem „pretensjonalnych sztukaterii” i „pseudorenesansowych gzymsów”). Brama to miejsce dziecięcych zabaw („gry w chowanego, w czarnego luda, w siódemkę”), przyjemnego chłodu w letnie upały, inicjacji  („pierwsze siniaki i pierwsza krew z nosa”), wchodzenia w dorosłość („gryzący humor nieprzyzwoitych napisów”). To przestrzeń pierwszych miłosnych uniesień („werterowskich rozpaczy
i zaklęć”), zaciszna scena dla życiowego cwaniactwa i występku. Szczególną rolę odgrywa podczas walk powstańczych, kiedy chroniąc przed śmiercią „w walce ulicznej”, staje się symbolem bohaterstwa miasta.

Przez pierwszoosobowego narratora, który sam się określa mianem „kronikarza”, brama zostaje potraktowana jako swoisty axis mundi. Ulega mityzacji poprzez: obecność mitu „początku”(dzieciństwa, tego co „pierwsze”), baśniowość (porównanie stróża do Neptuna), jej metamorfozy i sakralizację („błogosławieństwo” podczas powstania).

Fragment „Złego” jest wypowiedzią  apostroficzną. Narrator  w gawędziarskim stylu zwraca się do „bram warszawskich”, które ulegają tym samym antropomorfizacji („świadkowie”). Jego wypowiedź to metaforyczna  „garść chaotycznych wspomnień”, a nie „poważna, czcigodna rozprawa”, gdyż  Warszawa Tyrmanda definiuje się poprzez „lekko wulgarny krzyk”, a nie „wzniosłe słowo”. Choć narrator wypowiada się w imieniu zwykłych mieszkańców Warszawy, jego język świadczy o erudycji autora (np. „Dzikie Pola”, odwołania do „Wertera” czy obrazu Paryża). Polszczyzna fragmentu jest barwna, plastyczna, bogata w środki stylistyczne (epitety, metafory, wyrazy nacechowane emocjonalnie, kolokwializmy). Zwracają uwagę teatralne metafory: „scena”, „farsa”, „popis”, „tragedia” oraz metonimie: „ołówek” zamiast „pisarstwa”, „żelazne, dębowe lub szklane drzwi” jako ekwiwalenty statusu społecznego mieszkańców bram. 

W podsumowaniu tematu trzeba odnieść się do podobieństw i różnic w kreacji świata przedstawionego. Choć u Tyrmanda pojawia się zabieg mityzacji rzeczywistości, jest to rzeczywistość realna, w przeciwieństwie do Schultza, gdzie opis świata nie ma charakteru mimetycznego, tylko kreacyjny. W obu tekstach mamy narrację wspomnieniową, ale u Szchultza prowadzoną z perspektywy dziecka, w „Złym” dorosłego. Schultz pokazuje przestrzeń rynku, Tyrmand „zaledwie” bramy. Obaj autorzy z dużą sympatią opisują bliskie sobie miejsca.


Edyta J.

 

  

Komentarz do matury 2013
poziom rozszerzony

 

    Tegoroczna matura z języka polskiego na poziomie rozszerzonym nie powinna nastręczyć zbyt wielu trudności kursantom, gdyż była stosunkowo łatwa. Oba tematy odnosiły się do tekstów epickich, dużo chętniej wybieranych  przez młodzież do interpretacji.  ?   
Pierwszy temat koncentrował uwagę na wizerunku Aresa w  „Iliadzie” Homera i „Olimpijskim generale” Zbigniewa Herberta. Wymagał nie tylko charakterystyki bohatera, ale także przedstawienia sposobu jego ukazania oraz określenia celu takiej prezentacji.
Drugi dotyczył  kreacji obrazu biblioteki i jej użytkowników w „Imieniu róży” Umberto  Eco oraz w „Zielu na kraterze” Melchiora Wańkowicza.
W przypadku obu tematów  należało pamiętać o podstawie zestawienia utworów oraz podobieństwach i różnicach ujętych w podsumowaniu.?
W wypracowaniu poziomu rozszerzonego warto było również odwołać się do  kontekstów: literackich, kulturowych, filozoficznych, gdyż, choć  niewymagane przez  temat, podnoszą wartość merytoryczną pracy.?   

We fragmencie „Iliady” Homera  trzecioosobowy wszechwiedzący narrator przedstawia opis pojedynku Aresa  z Diomedą oraz rozmowę  boga wojny z Dzeusem. Można tym samym powiedzieć, że utwór kompozycyjnie dzieli się na dwie części: opis i wypowiedzi bohaterów przytoczone za pośrednictwem mowy niezależnej. Fragment charakteryzuje Aresa bezpośrednio (np. w narracji: „morderca śmiertelnych” czy w wypowiedzi Dzeusa, np.: „jest w tobie zawziętość i upór nieprzełamany”) oraz pośrednio, przez pryzmat jego zachowania (brutalny, gniewny, mściwy, itd.).  Analizując tekst pod katem sposobu ujęcia postaci, należało pamiętać o charakterystycznych cechach eposu: dwupłaszczyznowości akcji (zdarzenia rozgrywają się w świecie ludzi i bogów), porównaniach homeryckich, stałych epitetach , metaforach, patosie, retoryczności. Postać Aresa jest przedstawiona negatywnie,  skontrastowana z Ateną i Dzeusem. Homer wyraźnie gardzi  bogiem, który uosabia  najgorsze oblicze wojny. ?   

Zbigniew Herbert swoim esejem podejmuje „rozmowę” z „Iliadą” Homera. Znajdują się w nim bezpośrednie nawiązania do antycznego eposu oraz innych tekstów kultury (np. ceramiki z Berlina). Poeta  odwołuje się do utrwalonego przez  tradycję literacką wizerunku boga wojny (Homerowego: „silne nogi i moc głosu” czy Hezjodowego: „zabił syna Posejdona”), ale wzbogaca go również ?o własne wnioski i spostrzeżenia. Dla współczesnego autora Ares to przede wszystkim archetyp barbarzyńcy, watażka  o „złamanym morale” i „proletariackiej prowieniencji”, bezwzględny terrorysta naszych czasów. Herbert tworzy swoistą biografię boga wojny, przywołuje szereg zdarzeń z jego mitologicznego życia, które wyraźnie ocenia. Pozwala mu na to charakterystyczna dla eseju subiektywna narracja, w której obok metaforycznych wyrażeń ( „demon bitwy”) pojawiają się określenia potoczne: „skapcanieć”, „plotkować na czarno”. Autor w swoim aforystycznym, ironicznym, intertekstualnym utworze łączy ponadto sferę sacrum ze sferą profanum, co jest widoczne w kreacji boga wojny i w języku utworu (prostotę stylu zestawia z językowym wyrafinowaniem bliskim poezji). Warto również zwrócić uwagę na tytuł eseju. „Olimpijski generał” wydaje się być zamierzoną kontaminacją znanego związku frazeologicznego „olimpijski spokój”, co oznacza swoistą grę z czytelnikiem wyjaśnioną w zakończeniu utworu, kiedy Ares  „udaje spokój”. Sam tekst przywodzi na myśl ironicznego „Generała” Herberta (rzecz  o Wojciechu Jaruzelskim) czy wiersz „Dlaczego klasycy” tegoż samego autora  o „generałach współczesnych wojen”.?   

Oba utwory, choć dzieli czas i gatunek literacki, przynoszą negatywny obraz Aresa. Współczesnemu klasykowi  Zbigniewowi Herbertowi  bliski jest system wartości Homera, czego dowodzi swoim wybitnym esejem.

Drugi temat przynosi zestawienie dwu odmiennych bibliotek i ich użytkowników.? We fragmencie „Imienia róży” są nimi mnisi: Malachiasz z Hildesheimu, iluminatorzy, rubrykatorzy, kopiści. Należy do nich również para przybyszów: Wilhelm i pierwszoosobowy narrator, który oprowadza czytelnika po przestrzeni biblioteki. Obaj są ciekawi  tego tajemniczego miejsca. Różnią się od bibliotekarza  budzącego  lęk i niepokój ( wygląd i zachowanie), jak i  współczucie  z powodu  dyscypliny emocjonalnej narzuconej przez regułę zakonną („w wielkich smutnych oczach widoczne było nieokreślone cierpienie”). Malachiasz wyraźnie strzeże tajemnic biblioteki, ma jedyny dostęp ?do jej księgozbiorów, zna skomplikowany system kodów, ponadto –  trzeba „polegać na jego pamięci”. Biblioteka tworzy przestrzeń zamkniętą i uporządkowaną,  jasną i piękną, to obszar sacrum. Jej część zwana scryptorium jest miejscem pracy, w którym są sprzęty niezbędne do kopiowania ksiąg. W  pomieszczeniu znajduje się również  katalog, w którym każda książka jest szczegółowo opisana. Tworzą go dzieła wybitne i nieznane, o  niezmierzonych zasobach. Biblioteka średniowiecznego opactwa została przedstawiona  zgodnie z realiami epoki. Jest tak samo tajemnicza jak korzystający z niej zakonnicy. 
Zwraca uwagę język narracji: dystyngowany, uczony (filozoficzny wywód), bogaty ( epitety: „splendor pomieszczenia”, „znój czytania”,  „osobliwa fizjonomia”, „liczne namiętności”), nierzadko metaforyczny („jaśniejąca duchowa zasada”). Pozwala widzieć w  osobie narratora człowieka  obytego w nauce, dociekliwego, któremu bliski jest zmysł obserwacji.?   
„Ziele na kraterze” Wańkowicza przywołuje inny obraz biblioteki. To przestrzeń prywatna, która służy intelektowi, a nie „porządnej pracy”. Nastrojowe oświetlenie i zapachy czynią z niej miejsce swojskie i bliskie narratorowi, który jest nie tylko właścicielem księgozbioru, ale i bibliofilem.?Pozycja książki na półce zależy od jej jakości. Półkowe „salony” zamieszkują  oprawione w skórę złocone wydania zbiorowe, natomiast „poddasze” to miejsce bytowania wydawniczego „plebsu”(personifikacja). Księgozbiór jest porównany do „wymuskanego ogrodu” (animizacja) czy „jaśnie wielmożnej magnaterii” (ironia). Są to lektury świadczące o snobizmie właściciela, trzeba je posiadać dla „zaszczytu” („wydęte, napuszone wielkością, nieomylne i nieznośne” - personifikacja).
Największą czytelniczą przyjemność dają książki porównane do ogrodu warzywnego, do których zagląda się często lub określone epitetem „pospolita hołota”(metafora, kolokwializm), czyli czytane? z pasją. Narrator nazywa je „formacjami nieregularnymi”(metafora militarna), są pozbawione introligatorskiego blichtru, ich jedyną ozdobą bywa exslibris. Towarzyszą czytelnikom wszędzie, noszą ślady użytkowania – zapisane marginesy i zagięcia. Urzekają treścią, filozoficzną refleksją, przenoszą  w sferę sacrum. To przyjaciele, których poznaje się od środka, dlatego ich szata graficzna (wszelkie „nalepki”) jest nieistotna. Książki bliskie narratorowi są na wolności, inne bywają zamykane w „obozie koncentracyjnym”, który jest  synonimem porządku i klasyfikacji.?Język narracji jest stylistycznie zróżnicowany, nosi cechy eseju, gawędy, ma charakter wyraźnie dyskursywny (pytanie retoryczne, formy: „książki trzymamy”, „omijasz tu”). Mamy tu bogactwo środków stylistycznych: metafor, porównań, epitetów, wyrazów nacechowanych emocjonalnie (zdrobnień), poetyzmów, aforyzmów, kolokwializmów, ironii.?„Amatorska” biblioteka z fragmentu „Ziela na kraterze” różni się od klasztornej biblioteki z „Imienia róży”. To przede wszystkim regał z książkami, po którym oprowadza poetycka mapa narracji.
   
Zaprezentowany powyżej zarys odczytania tekstów objętych egzaminem maturalnym jest odzwierciedleniem wymagań stawianym kursantom podczas zajęć.

Podstawowym celem ćwiczeń? z zakresu poetyki utworu epickiego była bowiem umiejętność rozpoznawania elementów świata przedstawionego, konwencji literackiej, określania narratora i narracji, językowego ukształtowania utworu. Kurs ponadto wyposażał ucznia w wiedzę historycznoliteracką, omawiał wszystkie najważniejsze pojęcia teoretycznoliterackie,  gatunki i formacje kulturowe. Mam nadzieję, że wypracowane podczas zajęć umiejętności i zdobyta wiedza pomogły Moim Uczniom z powodzeniem zdać maturę. Paradoksalnie jedyną trudnością mógł  być  nadmiar wiedzy, gdyż teksty  do analizy ?i interpretacji były bardzo obszerne i obfitowały w polonistyczne wymagania.

Edyta J.
Collgium Novum


Komentarz do matury 2013
poziom podstawowy

 

 

Tegoroczne tematy z języka polskiego na poziomie podstawowym były typowe i przewidywalne. Czy łatwe? Trudno jednoznacznie powiedzieć, kiedy zna się, tak jak ja,  braki i ułomności naszych uczniów i słuchaczy, którzy przeważnie nie czytają lektur oraz mają kłopoty z analizowaniem tekstów i prozatorskich,  i poetyckich.

Z całą pewnością najwięcej problemów stworzył temat pierwszy, w którym zestawiony był fragment noweli pozytywistycznej z wierszem K.K.Baczyńskiego i wymagał nie tylko umiejętności, ale też znajomości faktów historycznych i kontekstu epok literackich, w których powstały utwory. Natomiast drugi temat z "Przedwiośnia" wydawał się być na pozór  łatwy, ale trzeba było bardzo uważać, żeby analizować, uogólniać, a nie streszczać podany fragment, a taką właśnie tendencję mają w większości uczniowie w całej Polsce.

Jestem jednak spokojna o los naszych słuchaczy, bo choć oczywiście tych fragmentów i tematów na zajęciach nie robiliśmy, to podobnych wypracowań omówiliśmy kilkadziesiąt.

Uczyłam pisać w/g klucza i tłumaczyłam godzinami, że klucz nie jest "głupi" i nie ogranicza inwencji twórczej, tylko trzeba dokonywać selekcji wiadomości i trzymać się ściśle tematu.
Pisanie wypracowań zaczynaliśmy zawsze od wnikliwej analizy tematu. Następnie wnioskując tworzyliśmy schemat kompozycyjny pracy, a dopiero potem czytaliśmy uważnie podany tekst,  podkreślając słowa znaczące. Najważniejszą częścią każdych zajęć była analiza utworów, wcześniej powtórzonych i osadzonych w kontekście epok (zwracałam zawsze uwagę na to, żeby nie tylko umieć, ale i rozumieć, a żeby rozumieć należy najpierw wiedzieć!).

Wiele też uwagi poświęcaliśmy pisaniu zakończeń, podsumowań zgodnych z tematem, co naprawdę przysparza młodym ludziom wielu problemów, ponieważ uczniowie od szkoły podstawowej są przyzwyczajeni do wyrażania w zakończeniu wypracowań własnego zdania, opinii o bohaterach i zdarzeniach i bardzo trudno im się tego wyzbyć, a należy wnioskować, uogólniać i zakończenie musi logicznie wynikać z całości pracy.

Test maturalny - czytanie ze zrozumieniem, tym razem w/g tekstu popularnonaukowego, nie był trudny - pytania typowe, wyćwiczone, a model odpowiedzi niezwykle liberalny, więc na 15 pkt. powinni napisać wszyscy, bo, mówiąc szkolnym językiem, przerobiliśmy około 30 takich testów - na każdych zajęciach przynajmniej jeden.

Tak myślę, taką mam nadzieję! Dotychczas nigdy się nie pomyliłam w tym względzie, a z roku na rok staram się, biorąc pod uwagę ankiety ewaluacyjne, pracować coraz to efektywniej.
Kto więc systematycznie uczęszczał na zajęcia, powtarzał pod moim kierunkiem materiał i uczył się razem ze mną pisać prawidłowe prace nie miał problemów na maturze i na pewno zdał!

Pozdrawiam wszystkich moich byłych i przyszłych Słuchaczy.

Bożena
Collegium Novum


A po maturze 2012 ... (komentarz)

 
 
 
Maturę z języka polskiego na poziomie postawowym oceniam jako bardzo łatwą
i twierdzę, że nasi kursanci byli do niej dobrze przygotowani, ponieważ przez cały czas, na każdych zajęciach, systematycznie powtarzaliśmy materiał, porządkowaliśmy wiedzę oraz ćwiczyliśmy rozwiązywanie typowych arkuszy egzaminacyjnych, które zawartością treściową korespondowały z omawianymi akurat utworami, a już szczególnie dużo czasu i uwagi poświęciliśmy Mickiewiczowskim "Dziadom" i "Lalce" B.Prusa.
Test był typowy - tekst współczesny, swojsko brzmiący, przejrzysty, pytania dobrze sformułowane i w większości przypominające te z testów prezentowanych na zajęciach.
Również pozytywnie oceniam redakcję tematów wypracowań. Myślę, że łatwiejszy dla abiturientów był temat drugi będący w zasadzie charakterystyką głównych postaci kobiecych "Lalki" i "Ludzi bezdomnych", powieści przeważnie bardzo dobrze znanych przez uczniów; nawet jeśli ich nie czytają od przysłowiowej deski do deski,to treść znają z opracowań, a na zajęciach ćwiczy się przykładowe tematy, analizując fragmenty. "Dziadów" natomiast młodzież przeważnie nie lubi, bo nie rozumie, mimo dogłębnych analiz i tłumaczeń, ale ja ze swoimi słuchaczami omówiłam bardzo rzetelnie ten ukochany mój utwór i nawet robiliśmy charakterystykę Nowosilcowowa i narodu polskiego w niewoli, więc kto by chciał pisać temat pierwszy, też powinien sobie poradzić.

Powyższa analiza tegorocznych tematów maturalnych utwierdza mnie w przekonaniu, że zajęcia prowadzone są dobrze, sensownie i pozytecznie przekazują niezbędne wiadomości i uczą wymaganych na egzaminie umiejętności w myśl zasady Konfucjusza: "Wiedza bez myślenia jest bezużyteczna, ale myślenie bez wiedzy jest niebezpieczne".

Pozdrawiam serdecznie wszystkich byłych i przyszłych moich słuchaczy.
Bożena